Żyjesz w symulacji
- 6 lip
- 2 minut(y) czytania
Żyjesz w symulacji.
Pszczoły widzą promieniowanie ultrafioletowe, którego nigdy nie zobaczysz. Węże potrafią wykrywać ciepło swoich ofiar. Rekiny wyczuwają pola elektryczne. Ptaki orientują się dzięki polu magnetycznemu Ziemi. Nietoperze tworzą obraz otoczenia za pomocą echolokacji. Ośmiornice „smakują” otoczenie swoimi przyssawkami, a krewetki modliszkowe dysponują jednym z najbardziej złożonych układów wzrokowych w świecie zwierząt.
To nie metafory.
To organizmy żyjące obok nas, które doświadczają tego samego świata w sposób fundamentalnie odmienny od naszego. Ich układy nerwowe rejestrują aspekty rzeczywistości, które dla człowieka pozostają całkowicie niedostępne.
To, co nazywamy rzeczywistością, nie jest światem takim, jaki jest sam w sobie. Jest modelem tworzonym przez mózg na podstawie ograniczonych informacji dostarczanych przez zmysły.
Świat, którego doświadczasz, nie istnieje dokładnie w takiej postaci, w jakiej go postrzegasz. Jest efektem sygnałów odbieranych przez zmysły i interpretowanych przez układ nerwowy.
Nie odbieramy rzeczywistości wprost - nasz mózg nieustannie konstruuje jej model, tworząc najbardziej prawdopodobną i użyteczną interpretację dostępnych informacji. Co więcej, wiele mechanizmów wykrywających zagrożenie opiera się na doświadczeniach z przeszłości. Dlatego silne emocje często mówią więcej o naszej historii niż o tym, co dzieje się tu i teraz.
W tym skonstruowanym świecie pojawia się ktoś, kogo nazywamy „sobą” - psychologiczny awatar. To dynamiczna organizacja części psychiki, nawyków, strategii przetrwania i przekonań, które pomagają odnajdywać się w świecie. Jego zadaniem jest chronić, porządkować doświadczenie i zapewniać poczucie ciągłości.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy uznajemy, że ten awatar jest całą naszą tożsamością.
Ego świetnie sprawdza się w planowaniu, rywalizacji i zdobywaniu zasobów. Jednocześnie łatwo zamyka nas w perspektywie nieustannej obrony siebie. Wtedy relacje stają się transakcją, miłość warunkiem, a życie czymś, co trzeba kontrolować, zamiast doświadczać.
Największą pułapką jest utożsamienie się z historią awatara - jego lękami, pragnieniami i opowieścią o sobie. Jeszcze głębszą iluzją jest przekonanie, że jesteśmy wyłącznie ciałem, choć ono również istnieje tylko dzięki nieustannej wymianie z całym otoczeniem.
Kiedy punkt identyfikacji przesuwa się z awatara na świadomość, która dostrzega jego działanie, pojawia się więcej przestrzeni. W języku IFS można nazwać ją JA - miejscem, z którego spontanicznie wyłaniają się spokój, ciekawość, współczucie, odwaga, kreatywność i poczucie połączenia.
A można pójść jeszcze dalej. Skoro nic nie istnieje w pełnej izolacji, również świadomość nie jest oddzielona od życia. Gdy identyfikacja rozszerza się poza osobistą historię, stopniowo rozpuszcza się granica między obserwatorem a obserwowanym.
Pozostaje samo doświadczenie ŻYCIA.
małe „ja” → Wielkie „JA” → ŻYCIE
Obyśmy potrafili otaczać troską naszego awatara - mądre narzędzie, które pomogło nam przetrwać i doprowadziło nas aż tutaj.
Obyśmy coraz częściej odnajdywali w sobie przestrzeń Wielkiego JA - cichą, otwartą, współczującą i świadomą.
Obyśmy mogli coraz częściej spoczywać w doświadczeniu ŻYCIA takim, jakie jest - żywym, dynamicznym i większym niż jakakolwiek opowieść o nas samych.
Ważne, by pamiętać, że awatar nie jest błędem. Jest częścią Drogi. Nie chodzi o to, by go zniszczyć, lecz by nauczyć się używać go z coraz większą świadomością. Wtedy przestaje być więzieniem i staje się narzędziem, przez które ŻYCIE może wyrażać się w świecie coraz pełniej.
---------

Komentarze