Dawid
- 15 lip
- 2 minut(y) czytania
Michał Anioł, mówiąc o Dawidzie, miał powiedzieć, że nie wyrzeźbił tej postaci. Dawid już był w marmurze. On jedynie usunął wszystko, co Dawidem nie było.
Za każdym razem, gdy wracam do tych słów, odnajduję w nich głęboką prawdę o ludzkiej transformacji.
Przez większość życia wydaje nam się, że musimy stać się kimś więcej. Uczyć się, rozwijać, zdobywać nowe kompetencje, doskonalić się, naprawiać swoje słabości. Wierzymy, że gdzieś przed nami znajduje się lepsza wersja nas samych, do której trzeba nieustannie dążyć.
A co, jeśli jest odwrotnie?
Co, jeśli nie przyszliśmy tutaj po to, by stać się kimś innym, lecz po to, by przypomnieć sobie, kim jesteśmy?
Może prawdziwa transformacja nie polega na dodawaniu kolejnych warstw, ale na ich zdejmowaniu. Na uwalnianiu się od lęków, które nie są nasze. Od historii, które nam opowiedziano. Od przekonań, które przysłoniły światło naszej własnej natury.
Pod wszystkimi maskami, rolami i oczekiwaniami świata istnieje coś niezmiennego.
Cicha obecność.
Esencja.
Dusza.
To ona nie potrzebuje naprawy.
Nie potrzebuje udoskonalania.
Nie potrzebuje stawać się bardziej wartościowa.
Jest kompletna już teraz.
Każda chwila przebudzenia jest jak kolejne delikatne uderzenie dłuta. Nie po to, by stworzyć coś nowego, ale by odsłonić to, co od zawsze było ukryte pod powierzchnią.
Być może dlatego droga duchowa nie jest drogą zdobywania. Jest drogą pamiętania.
Pamiętania o własnym świetle.
Pamiętania o własnej prawdzie.
Pamiętania o tym, że pod warstwami doświadczeń, zranień i iluzji wciąż istnieje ten sam nieskazitelny diament świadomości.
I może właśnie dziś życie zaprasza cię nie do tego, byś stał się kimś więcej, lecz byś odważył się być tym, kim od zawsze jesteś.
Jeśli potrzebujesz wsparcia w tej drodze zapraszam do Strefy Bycia - na kursy, warsztaty, spotkania indywidualne

Komentarze